środa, 17 października 2012

158. druga polowa pazdziernika

Ostatnio dodaje tylko notki z telefonu na mniej waznych wykladach, dlatego moj blog jest troche zaniedbany. Mozliwe, ze dzis po poludniu bede miec troche czasu na bloga, ale nie moge obiecac :/ wymyslilam fajny system motywacyjny, bo juz bylo ze mna bardzo zle, jesli chodzi o jedzenie i wymiotowanie. Za kazdy udany dzien wrzucam pieniadze do skarbonki, a za napady zabieram. W skarbonce zbieram na drugi tatuaz ;) poza tym mam takie postanowienia na dalsza czesc pazdziernika: lepiej organizowac czas, wyznaczac sobie konkretne zadania,nie spozniac sie na zajecia ani w ogole. Ponadto wiecej. Cwiczyc, bo troche zaczelam to zaniedbywac. Moj idealny porzadek w pokoju tez sie juz troche popsul, musze go dzis odnowic, nie lubie balaganu. I musze zaczac robic zadania z matmy, bo poki co ucze sie prawie tylko prawa, a matematyka tez jest dla mnie wazna. Chudego!

piątek, 12 października 2012

157. prawie polowa pazdziernika

Minela prawie polowa miesiaca. Postepy? Jesli chodzi o wage - brak. Ale jesli chodzi w ogole o diete, sport, studia i inne, to jest calkiem dobrze. Totalnie nie mam kiedy redagowac bloga. Spie po 3 godziny, chodze na wszystkie zajecia, ucze sie, sprzatam, biegam. Kiedy mam taka zajeta glowe, to nastroj tez mam niezly mimo wagi. Ktora zreszta w koncu spadnie, musi. Powolutku do celu!

czwartek, 4 października 2012

156. dzień czwarty

Ach, nie wiem, co z tą moją wagą jest nie tak. Zazwyczaj, przy powrocie do odchudzania, natychmiast leciała w dół. A teraz się zatrzymała na 60. Wczoraj zaliczyłam wpadkę z wymiotowaniem, ale powiedziałabym, że niewielką. Ogólnie mogę stwierdzić, że idzie dość dobrze :) wczoraj nie ćwiczyłam i dzisiaj też nie poćwiczę chyba, ale spędzam teraz dni dość aktywnie, trochę mam wchodzenia po schodach, więc może zaszkodzi mi to. Muszę wrócić do kręcenia hula hop, bo totalnie to zaniedbałam. Muszę też bardziej restrykcyjnie przestrzegać czasu wyznaczonego na siedzenie w internecie. Poza tym jest nieźle - zmobilizowałam się i robię na razie notatki z wykładów, wypożyczyłam już nawet jeden podręcznik, do algebry. Tego, co mam na ćwiczeniach na razie w ogóle nie ogarniam, nie wiem, co mnie skłoniło, żeby pójść na matematykę. Czyżby jakieś masochistyczne skłonności? ;) będzie zabawnie. Dzisiaj wieczorem wybywam w miasto, w piątek również. A w piątek i sobotę mam zajęcia na 8:00, study hard, party hard :P dzisiaj mam sprawdzian wiedzy z całego liceum, z którego ocena już mi się liczy do zaliczenia rachunku różniczkowego i całkowego xD postaram się dziś was poodwiedzać :* chudego!



wtorek, 2 października 2012

155. 2 dzień października

Powinnam przestać codziennie się ważyć, bo nic dobrego mi ta waga jeszcze nie pokazuje, ale z drugiej strony to chyba bardziej motywujące niż cotygodniowe ważenie. Dieta idzie mi dość dobrze, wczoraj zmieściłam się w limicie (chociaż może za dużo zjadłam na raz, mogłam 400 kcal rozłożyć na dwa posiłki), biegałam odrobinę na bieżni i byłam na stretchingu. Dzisiaj w planach 3 kawy, po zajęciach mięso (moja mama zrobiła jakieś wyjątkowo smaczne), wieczorem joga. Pobiegać nie zdążę, bo mam zajęcia tak, że akurat zdążę na jogę. Jeśli nie będzie padać, to może podczas okienka zrobię sobie jakiś spacer.



poniedziałek, 1 października 2012

154.

Zrobiłam się nadaktywna na blogu :P waga.... coż, drgnęła w kierunku 59.9, ale chyba tak bardzo tego chciałam, że stanęłam na samym koniuszku wagi i nie wiem, czy ten pomiar jest taki prawidłowy ;) za półtorej godziny zaczynam pierwszy wykład - algebrę liniową. Życzcie mi powodzenia, żebym cokolwiek zrozumiała :P dopiero pierwszy dzień, a ja już czuję opór przed wyjściem z wanny pełnej gorącej wody z pianą. Piję ogromną kawę z mlekiem i to jest moje śniadanie. Później między zajęciami przewiduję drugą, może trzecią kawę, a po powrocie do domu czekają na mnie moje ukochane papryczki nadziewane serem wyproszone wczoraj na zakupach z rodzicami. Są całkiem zdrowe i nie bardzo kaloryczne, a przy tym niesamowicie smaczne.