środa, 15 sierpnia 2012

145. na szybko

Kochane, wybaczcie mi nieobecność! Teraz też nie mam ani chwili właściwie, bo wyjeżdżam. Za dwa tygodnie wrócę i wszystko wam opiszę. Trzymajcie się chudo! :*
Jeszce tylko jedno, bo nie wytrzymam. Porcelanowa Motylica, na pewno tyle nie ważysz! Twoje nogi nie mogą kłamać, są prześliczne!
Już naprawdę lecę... Chudego!!!!:*:*


niedziela, 12 sierpnia 2012

144.

Przedwczoraj wymiotowałam. Jeśli mam szukać w tym jakichś plusów, to chyba tylko taki, że raczej zwymiotowałam wszystko, co zjadłam. Wczorajszy dzień głodówki poszedł dobrze, wspomogłam się tylko kubkiem rosołu z kostki, bo było mi zimno. Dzisiaj ma być limit 150 kcal, nie powinno być problemu. 10 dni abc za mną, z tego 9 udanych, 1 nieudany. Kolejne już wszystkie muszą być udane ;) zwłaszcza, że ważenie za trzy dni i mam nadzieję zobaczyć na wadze 53,9. Wtedy na wyjeździe schudłabym około 2 kg i miałabym wrzesień na zrzucenie ostatnich 3 kg i zaczęłabym studia z wymarzoną wagą^^
Rzeczy, które chcę zmienić:
1. Swoją wagę.
2. Stan mojej szafy - potrzebuję tam bezwzględnego porządku.
3. Nigdy nie zawalać diety.
4. Więcej się uczyć i spędzać czas pożytecznie.
5. Przestać przyciągać dziwnych facetów - coraz dziwniejsze egzemplarze mnie zaczepiają xD
6. Nie babrać się w łóżku, w piżamie i w wannie przez milion godzin, tylko sprawnie wstawać i szykować się.
7. Nigdy nie podjadać.
Stan sierpniowej setki na razie bez zmian. Dzisiaj basen wg dwutygodniowego wyzwania. Trochę mi się nie chce, ale muszę się ruszyć ;)
Muszę też znaleźć jakiś sposób na zasypianie, bo przedwczoraj wróciłam do domu nad ranem, więc spałam do 15, ale przez to z kolei wczoraj nie mogłam zasnąć. Chudego! :*


piątek, 10 sierpnia 2012

143.

Wczoraj, mimo wielu pokus, udało mi się utrzymać limit 400 kcal i jeszcze trochę pobiegałam. Za bardzo mi się nie chciało, ale później miałam nerwową sytuację. Musiałam się spotkać z chłopakiem, z którym jakiś czas temu się rozstałam. Zwykle, gdy coś mnie martwi, to poszłabym może jeść albo wymiotować, ale poszłam biegać. Czyli 8 dni abc za mną, całkiem udanych.
Stan sierpniowej setki: pozostało 68,5 km. Stan dwutygodniowego wyzwania: nieźle - dzisiejsze wyzwanie, spacer - to nie będzie żaden kłopot. Gorzej było z wyrzucaniem zeszytów, bo już zasadniczo wcześniej to zrobiłam, ale trochę uporządkowałam papiery.
Mam taki dziwny nastrój tylko. Mam na przykład problemy z podejmowaniem decyzji, nawet najprostszych.



środa, 8 sierpnia 2012

142. nie pogarszaj swojej sytuacji

Wczoraj 196/200. Dzisiaj nieco gorzej. Mama postawiła przede mną wielką miskę fasolki, niby mało kalorycznej, ale zanim się spostrzegłam, dobiłam do swojego dziennego limitu 300 kcal, a nawet go przekroczyłam. Później na stole stanął pyszny ser pleśniowy i już już miałam po niego sięgnąć, ale pomyślałam o zasadzie Grety 'nie pogarszaj swojej sytuacji' - ta fasolka to nie była tragedia, po prostu zamienię ten dzień z takim, gdzie jest 500 kcal. Wydłubałam więc jeszcze trochę owoców z paczki musli, wypiłam kawę i najwyżej wypiję dzisiaj jeszcze jedną kawę - wyjdzie mniej więcej 500 kcal. Taka zamiana chyba nie jest niczym złym, jeśli dzięki temu nie zawalę, prawda? Kierując się waszymi radami, oczyszczanie solą gorzką zrobię po powrocie. Będę miała trochę wolny dom, więc toaleta będzie tylko moja w razie, gdybym się za bardzo oczyściła :P natomiast abc będę kontynuować na wyjeździe, tylko nie wliczając alkoholu. Postaram się wybierać takie najbardziej dietetyczne drinki ;) pomyślałam też, że gdybym zrobiła przerwę w abc na dwa tygodnie, to moja dieta stałaby się za długa - liczę na to, że przecież niedługo powinnam osiągnąć swój wagowy cel i powoli wychodzić z diety. Po abc może strzelę sobie skinny pink diet i stopniowo będę zwiększać liczbę kalorii, jednocześnie nadal ćwicząc i kontrolując wagę. Jeśli chodzi o wyzwanie, to powiem wam tylko, że jak byście zobaczyły mnie robiącą pompki, upadłybyście ze śmiechu. Chudego! :)



wtorek, 7 sierpnia 2012

141. coraz bliżej dwusetki

Ach, wstałam z dobrym humorem, ale go sobie zepsułam, bo uświadomiłam sobie, że zaniedbałam pewną sprawę związaną z bankiem i rodzice mają przez to obiekcje, co do mojego wyjazdu. I w ogóle, już dawno miałam parę spraw załatwić, a teraz jest już strasznie późno, wyjazd za tydzień, a oczekiwanie wszędzie na wszystko wynosi 14 dni roboczych :/ no nic, może jeszcze się coś uda.
Wczoraj 99/100 kcal. Zaczyna mi się podobać ta dieta :)
Wyzwania: wyzwanie thinerland - dzień 6 nadrobiłam (nawet sporo sprzątnęłam, zrobiłam pranie itd), w dniu 7 zrobiłam pyszną sałatkę z melona, banana, brzoskwiń, kiwi, jogurtu i otrąb orkiszowych :) dzień 8 - domowe spa - przyszedł mi najłatwiej, bo ja uwielbiam wcierać w siebie wszelkie pilingi, maseczki i kremy :)
stan sierpniowej setki - pozostało 80 km.
Dzisiaj limit 200 kcal. Mam do was jeszcze jedno pytanie. Na czas wyjazdu powinnam zawiesić ABC i kontynuować je po powrocie, czy liczyć kalorie też na wyjeździe? Zaznaczam, że na wyjeździe tak czy siak jadłabym mało.


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

140. ideał

Widziałam wczoraj w sklepie ideał. Ciężko mi do końca określić wymiary, bo byłam na szpilkach, ale na oko 163 cm wzrostu, 42 kg? tak celuję.  Miała bluzkę z odkrytymi plecami, jak się spojrzało pod światło lekko zarysowywały się kości, ale najlepsza część, to były nogi... w dżinsach, które na każdym innym byłyby obcisłe, ale nie na niej. Można było sobie tylko wyobrazić te chudziutkie nóżki. Ach. Gdybym była jeszcze trochę bardziej szalona niż jestem, to zrobiłabym jej zdjęcie, ale trochę się mnie jeszcze rozum trzymał, więc tylko popatrzyłam ukradkiem.
Wczorajszy bilans 390 kcal/400 + kubek wódki orzechowej z odrobiną mleka, nie mogłam spać. Dzisiaj limit 100, planuję dwie kawy.
Przepis na batoniki jest w zakładce 'moje pomysły'.
Chcę któregoś dnia zrobić sobie oczyszczanie gorzką solą, może któraś z was robiła? Zastanawiam się tylko, czy teraz, czy po powrocie z wakacji.



niedziela, 5 sierpnia 2012

139.

Przedwczoraj 498/500. Wczoraj nie liczyłam za bardzo kalorii, ale myślę, że było w miarę ok. Dzisiaj już policzę wszystko skrupulatnie. Wczoraj miałam nie najlepszy dzień ogólnie, myślę, że to przez , że w weekendy nie chodzę na fitness. Dzięki wyzwaniu thinerland mam chociaż ładnie pomalowane paznokcie ;) natomiast wczoraj nie wypełniłam wyzwania, nadrobię to :( dzisiejsze - sałatkę owocową - już wypełniłam :)  zanim usiadłam do komputera, to miałam bardzo dużo myśli, a teraz wszystko uciekło... nauczyłam się robić batoniki odżywcze, to jedyne pozytywne, co mi przychodzi do głowy. Stan sierpniowej setki - pozostało 85 km. Może się któregoś dnia zbiorę i powstawiam zdjęcia tych moich różnych wyrobów dietetycznych.
O, i w ogóle, to w nocy mi było tak gorąco (mimo okna otwartego na oścież), że poszłam spać na podłogę.





piątek, 3 sierpnia 2012

138. nareszcie

W końcu udało mi się wczoraj rozpocząć abc. 480/500 kcal. Biegałam też na bieżni, 50 minut biegałam, 20 minut maszerowałam. Maszerowałabym dłużej, ale jakiś pan chciał wejść na bieżnię i pomyślałam, że mogę mu ustąpić - i tak pokonałam 10 km. Obecnie z mojej sierpniowej setki zostało 88 km, dzisiaj zamierzam zrobić około 5, bo na więcej nie będę miała czasu. Czuję minimalny przypływ motywacji, nie jest mi aż tak ciężko, jak w ostatnich dniach. Może po prostu odzyskuję równowagę psychiczną. Jeśli chodzi o dwutygodniowe wyzwanie, to trzeci dzień zaliczony - odezwałam się do koleżanki, z którą dawno nie rozmawiałam, nawet miałam dobry pretekst, bo były jej urodziny ;) natomiast czwarty dzień - to dopiero było wyzwanie! Wiem, że pewnie dla większości osób 50 przysiadów to pestka, ale dla mnie była to droga przez mękę! Zazwyczaj nie robię przysiadów (mam bardzo słabe kolana), więc nie jestem do nich w ogóle przyzwyczajona. Robiłam te 50 na raty, ale zrobiłam i jestem z siebie dumna, że się nie poddałam! Idę was w końcu poodwiedzać, bo wczoraj nie miałam czasu za bardzo. Chudego, kochane! :*



środa, 1 sierpnia 2012

137. ciężko i podumowania

Wczoraj było mi bardzo trudno, cały czas coś mi szeptało 'nażryj się, no nażryj się, zawal'. Ale ostatecznie zjadłam tylko musli i kawałek sera. Za dużo, ale lepsze to niż napad. Dzisiaj postaram się, żeby było jeszcze lepiej.
Jeśli chodzi o postanowienia lipcowe, to byłam tylko raz (a nie 2) na basenie, nie skończyłam porządków w pokoju i nie zaczęłam nawet w samochodzie. Te porządki to moje postanowienie na sierpień. Chcę też przeczytać kolejne 5 książek.
Jeśli chodzi o wyzwanie thinerland, to pierwszego dnia usmażyłam placuszki zamiast ciastek, bo ciastka mi się już ostatnio przejadły po tych babeczkach. A wczorajsze zadanie - rozciąganie - wykonałam bardzo dobrze, zwłaszcza, że byłam na jodze ;) dzisiaj już będzie trudniej.
No i sierpniowa setka - mam na nią nie miesiąc, ale dwa tygodnie, bo później wyjeżdżam, a ponieważ nie jeżdżę na rowerze, tylko biegam, to trochę pracy przede mną ;) dzisiaj wybieram się biegać na bieżni, chcę zrobić 10 km - tyle ile dam radę będę biec, resztę przemaszeruję.
Dzisiaj już właściwie niestety wykorzystałam swój limit, zostało mi jeszcze na 3 kawy z mlekiem (za czarną jednak nie przepadam). Muszę się ogarnąć, bo w tej chwili największe niebezpieczeństwo stanowi dla mnie musli, bo łapie się na tym, że wyjadam je prosto z paczki. W ten sposób dzisiaj pochłonęłam jakieś 200 kcal, nawet tego nie zauważając. Nigdy nie podjadałam, nie wiem, co się ze mną stało. Hasło, które widnieje teraz na górze bloga zgapiłam od Porcelanowej Motylicy, to będzie moje motto na sierpień.