poniedziałek, 3 września 2012

146. powrót i nauczka

Miał być zajebiście pozytywny post po powrocie. Niestety z wyjazdu wyciągnęłam gorzką lekcję. Nigdy, przenigdy dwie rzygające dziewczyny nie powinny jechać razem na wakacje. Przez pierwsze kilka dni było super, na wadze widziałam już 53 kg. A później zaczęłyśmy rozmawiać, co byśmy zjadły. I zaczęłyśmy jeść i wymiotować na zmianę. Każdego następnego dnia obiecywałam sobie, że już tego nie zrobię. Ale trudno było odmówić, kiedy przyjaciółka mówiła o jedzeniu, więc zawaliłam właściwie cały wyjazd. Pod koniec już nawet nie zakładałam za bardzo kostiumu kąpielowego. A na domiar złego po powrocie złapałam jakieś paskudne przeziębienie, więc zamiast iść od razu na fitness i zrzucać te wstrętne kilogramy, leżałam półprzytomna w łóżku i jadłam słodycze. Efektem jest najwyższa waga jaką widziałam od półtora roku, płakać mi się chce, kiedy to piszę. Ważę ponad 60 kg. Nie mogę na siebie patrzeć. Nie mogę przestać myśleć o tym, co straciłam zaczynając jeść i rzygać na wyjeździe. Tak się zastanawiam czasami, czy moja koleżanka nie wie o moim blogu, w końcu też się interesuje taką tematyką. Cóż, jeśli wie i to czyta - to wiedz, że strasznie żałuję, że dałam się namówić na to całe żarcie. Dawno nie czułam się tak strasznie, na domiar złego przestałam się mieścić w sporą część ciuchów. Wróciłam we wtorek, a do tej pory nie miałam siły napisać postu. Wchodziłam na wasze blogi, ale nie miałam siły zostawiać komentarzy. Nie wiem, jak się pozbierać. Bo nawet jeśli teraz uda mi się trzymać dietę, to i tak będę gruba. I to jeszcze bardzo długo. Postaram się was dzisiaj albo jutro poodwiedzać :*

11 komentarzy:

  1. Ej Bridget... Tylko spokojnie..
    Weź sobie teraz na spokojnie wszystko rozplanuj. Plany są dobre. Zgubisz to raz dwa. Naprawdę. Tylko potrzeba chęci i przede wszystkim wiary.
    Powtarzaj sobie ,że Ci się uda. Nie myśl o tym, że jest źle. Proponuje ustalić sobie jakiś limit kalorii może? Chyba,że nie praktykujesz tego. Po 'obżarstwie' może 1400-1500 przez jakiś czas? Pomyśl nad tym i nie załamuj się!

    Dodaje do linków.
    Powodzenia ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak bardzo mi przykro! Nawet nie mam słów, żeby to wyrazić..
    Może to da Ci siłę i motywację, żeby teraz wziąć się w garść i zacząć zdrowo się odchudzać? Nie wymiotuj więcej, sama teraz wiesz na własnej skórze czym to się kończy..

    OdpowiedzUsuń
  3. hej, nie zadręczaj się :) Było, minęło. Teraz trzeba myśleć co zrobić, żeby wróciło do normy. Tak jak napisala Anay- dokładnie sobie wszystko rozplanuj, zastanów się nad wcześniejszymi błędami. Już wiesz, że musisz się pilnować i wiesz jakie to uczucie, kiedy się zawali. A to zdarza się każdemu, nie ma co panikować. Wierzę, że dasz radę ;) Przede wszystkim ruszaj się, waga szybko spadnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda że przytyłaś ale przecież to nie koniec świata;)
    Będzie dobrze zobaczysz.
    Buziaki:****

    OdpowiedzUsuń
  5. To naprawdę wielka szkoda, że przytyłaś. Ale chyba większość z nas przybrała przez wakacje. Ja na przykład ważę obecnie 62 kg. Wspaniale -.-. Trzeba niestety wziąć się w garść i dać z siebie wszystko
    loveskinny.bloog.pl
    powodzenia ;***

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, szybko zrzucić tą nadwyżkę :* jesteś zdyscyplinowana na co dzień, ale współczuję Ci, że sobie przez to jedzenie zepsułaś wyjazd :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Tylko się tu nie rozklejaj! Dasz radę to zrzucić! Musisz tylko zastopować raz, a później już będzie z górki. Zanim się obejrzysz będziesz dużo szczuplejsza! Wiem co to znaczy ważyć ponad 60kg. Ważyłam tyle jeszcze niecały miesiąc temu. A teraz jest 58,8kg. I będzie leciało w dół.! I u Ciebie też! Chudnij i się nie poddawaj! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że wyjazd był właśnie taki. Na pewno nie będziesz wspominać dobrze, ale potraktuj to właśnie jako nauczkę.
    Jeśli chcesz zrzucić kilogramy, to weź się szybko za dietę. Przecież potrafisz, a poza tym chcesz wyglądać lepiej. Jeśli naprawdę bardzo chcesz to zmienić, to zacznij już teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. z 53 na 60 to naprawde duzy wzrost wagi.. ;/ najgorsze jest to ze skor to odczowa itp.. ale wierze w Ciebie ze dasz radee ..i te wakacje z kolezanka , ona tez ma bulimie ? najgorsze jest wlasnie tkwienie w takim gownie razem, niestety .. trzymaj sie i z powrtoem chudnij .

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ma co się użalać nad sobą tylko jak najszybciej zrzucić to co przybyło!

    OdpowiedzUsuń
  11. 7 kg to dużo, ale zepniesz tyłek (musisz) i dasz radę. Wierzę w Ciebie. Jesteś zdyscyplinowana i po prostu poradzisz sobie z tą porażką. Stało się, ale wszystko przed Tobą, nim się obejrzysz wrócisz do poprzedniej wagi.
    Kochana, trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń