Wczoraj 196/200. Dzisiaj nieco gorzej. Mama postawiła przede mną wielką miskę fasolki, niby mało kalorycznej, ale zanim się spostrzegłam, dobiłam do swojego dziennego limitu 300 kcal, a nawet go przekroczyłam. Później na stole stanął pyszny ser pleśniowy i już już miałam po niego sięgnąć, ale pomyślałam o zasadzie Grety 'nie pogarszaj swojej sytuacji' - ta fasolka to nie była tragedia, po prostu zamienię ten dzień z takim, gdzie jest 500 kcal. Wydłubałam więc jeszcze trochę owoców z paczki musli, wypiłam kawę i najwyżej wypiję dzisiaj jeszcze jedną kawę - wyjdzie mniej więcej 500 kcal. Taka zamiana chyba nie jest niczym złym, jeśli dzięki temu nie zawalę, prawda? Kierując się waszymi radami, oczyszczanie solą gorzką zrobię po powrocie. Będę miała trochę wolny dom, więc toaleta będzie tylko moja w razie, gdybym się za bardzo oczyściła :P natomiast abc będę kontynuować na wyjeździe, tylko nie wliczając alkoholu. Postaram się wybierać takie najbardziej dietetyczne drinki ;) pomyślałam też, że gdybym zrobiła przerwę w abc na dwa tygodnie, to moja dieta stałaby się za długa - liczę na to, że przecież niedługo powinnam osiągnąć swój wagowy cel i powoli wychodzić z diety. Po abc może strzelę sobie skinny pink diet i stopniowo będę zwiększać liczbę kalorii, jednocześnie nadal ćwicząc i kontrolując wagę. Jeśli chodzi o wyzwanie, to powiem wam tylko, że jak byście zobaczyły mnie robiącą pompki, upadłybyście ze śmiechu. Chudego! :)



500 kcal to przecież wspaniały bilans! Nie masz co się przejmować.
OdpowiedzUsuńDużo osób pisze o diecie abc, a ja dalej nic o niej nie wiem. :O Czas to zmienić, chyba też się za nią wezmę, bo jak na razie to samo dobre o niej słowo. :) Powodzenia motylku. ; *
OdpowiedzUsuńbarbie--xoxo.blogspot.com
Strasznie mało jesz.
OdpowiedzUsuńja pamietam jak dawno, dawno temu robiłam abc. Wiem tylko, ze 19 dni już nie dałam rady :(
OdpowiedzUsuńOj tak, moja zasada jest niezawodna. Kiedy już zdarzy mi się zjeść coś więcej niż planowane, to myślę sobie: "Już w tym momencie jest źle, więc nie pogarszaj swojej sytuacji" :)
OdpowiedzUsuńNa pewno nic się nie stanie, jeśli zamienisz dni w diecie. Grunt, żeby nie zawalić i chudnąć dalej :)
Ja też planuję niedługo osiągnąć cel. Potem się zobaczy, co dalej :)
Rzeczywiście, jesteś już blisko i jesteś chuda :) Skoro będziesz mało jeść, to może rzeczywiście kontynuuj dietę, jak wrócisz może będziesz miała już swój cel. U mnie niestety na koniec diety się nie zapowiada.
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki abys faktycnzie niz niebawem osiagnela swoj cel a 'nie pogaraszaj swojej sytuacji' chyba napsize sobie na czole ;)
OdpowiedzUsuńTobie też idzie nieźle, pomimo tych małych potknięć, bo przecież każdemu może się zdarzyć. tylko nie przesadź z tą dietą :)
OdpowiedzUsuńŚwietny blog, widzę, że dieta idzie Ci naprawdę świetnie, ja niestety dopiero zaczynam.
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia :-)
jeśli jesteś blisko celu no podejdź do tego na spokojnie a na pewno dojdziesz do wymarzonej wagi. Pompki robiłaś? xD Ja zrobię 20 męskich bez upadku na twarz, a potem leżę:P
OdpowiedzUsuń3maj się:):)