Wymioty, później garść tabletek z senesem, później wódka, dużo wódki. Dziwne, że przetrwałam. Cały panieński koleżanki, do 5 rano, ze skręconym żołądkiem. Moja skóra jest tak sucha, że mogłabym ją rozciąć kartką papieru. Jedyny plus? Ogarniam się. Wracam dzisiaj z nową, zakurwiście mocną motywacją. Dzisiaj w miarę spokojny dzień (w miarę, bo ci goście w końcu przyjadą), a jutro wracam do ćwiczeń. Żadnego ważenia, długo jeszcze. Nie ma takiej opcji. Może w ogóle zważę się dopiero przed wyjazdem w połowie sierpnia, żeby później wiedzieć, ile schudłam na wyjeździe, bo że na tym wyjeździe schudnę, to nie ma wątpliwości. Wczoraj i dzisiaj nie komentowałam waszych notek, dzisiaj i jutro nadrobię, kochane.
Będę zajebiście perfekcyjna, choćby miało mnie to zabić. I koniec z wymiotami, senesem itd. Dieta, joga, fitness, kremiki, książki, spacery. Wszystko będzie cholernie idealne.


Ogarniasz się-jak miło to słyszeć:)
OdpowiedzUsuńWażenie w połowie sierpnia to zdecydowanie dobry pomysł.
3maj się i ćwicz:)
Powodzenia
Chudnij:*
Dobrze ,że masz zakurwiście mocną motywacje :D Oby Cie nigdy nie opuściła!!!!
OdpowiedzUsuńTwoja notka jest zakurwiście motywująca. Dzięki, że jesteś kochana. Do dzieła - dasz sobie radę na bank! buźka i chudnij:):*
OdpowiedzUsuńPotrafisz się ogarnąć. Wiesz, że potrafisz nie wymiotować. Nawet kiedy zwraca się jedzenie, to nie jest to skuteczne odchudzanie. Niestety, tu potrzeba dużo wysiłku.
OdpowiedzUsuńDobrze, że masz motywację. Będziesz mieć satysfakcję z trzymania diety i oczywiście, kiedy zobaczysz mniej na wadze.
Powodzenia!
No z takim nastawieniem to musi się udać!! ;)
OdpowiedzUsuńAż ja się poczułam wystarczająco zmotywowana. Też mam ten problem ze skórą, może po tygodniu stosowania balsamików i kremików będzie jakaś poprawa ;\ a gdzie się wybierasz?
OdpowiedzUsuńna pewno Ci się uda.
OdpowiedzUsuńBędę zajebiście perfekcyjna, choćby miało mnie to zabić.
OdpowiedzUsuńnajfajniejszy tekst jaki dzis uslyszalam. trzymaj sie i powodzenia. rzyganie uzalezniaj wiec uwazaj . powodzenia slonko, motywacja jest najwazniejsz !
Senes, zabójstwo, ale uzależnia, wiem..
OdpowiedzUsuńTrzeba z tym skończyc, jak najszybciej, wziąść się w garść, chociaż to ciężkie.
Masz motywacje, to wykorzystaj to, zacznij na nowo, tym razem musi sie udać.!! ;*
To niedobrze, że tyle tego sensu bierzesz, ale rozumiem, że ciężko zrezygnować. Mam nadzieję, że wkrótce już to nie będzie Ci potrzebne. Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńfajnie że wróciła Ci motywacja. dobrze że się ogarniasz. trzymaj się i chudnij ;*
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłam w szpitalu, tak samo jak mój ojciec nigdy nie dowiedział się o moich zaburzeniach, tak więc na pewno to nie ja ;)
OdpowiedzUsuńNie-dziękuję :)
OdpowiedzUsuńMimo że nie jestem tą 'inną Fattie', to mam nadzieję, ze również na mojego bloga będziesz wpadać ;)
Senes to zło... :| Na samą myśl o nim robi mi się słabo. Jednak dobrze, że motywacja wróciła, mam nadzieję, że przyczyni się to do zmniejszenia ilości tego senesu ;)
Ja też uważałam, że uda mi się nad bulimią zapanować. Nie udało i od dwóch lat męczę się prawie codziennie z palcami w gardle.
OdpowiedzUsuńPóki możesz jeszcze z wymiotów zrezygnować, to zrób to, bo rzyganie jest sto razy gorsze od głodowania.
Wiem, że tragedii nie ma, ale dzisiaj na wadzę +1kg już jest. Nie mam pojęcia dlaczego, myślałam, że chyba mi się przywidziało. W końcu spaliłam dwa razy więcej. No cóż, chyba będzie trzeba wrócić do zupy kapuścianej żeby to zbić.
OdpowiedzUsuń